Dwudziesty ósmy tydzień
To najsłabszy tydzień rejsu jeżeli chodzi o przebiegi. Ale za to bardzo roboczy i mam nadzieję, że praca zaprocentuje w następnych tygodniach.
Tydzień 28: 26.02 – 04.03.2018 r.
Udało się w końcu ustawić prawidłowo prawy saling i wyprostować stengę masztu. Want kolumnowych nawet nie tykam. Niestety morze nawet najbardziej spokojne ma zawsze pewien rozkołys wiec przy jednej osobie na pokładzie poluzowanie całkowicie takielunku stałego skończyło by się pewnie głupio.
Byłem na topie masztu. Ściągnąłem nie działającą lampę topową i chimerycznie działający wiatromierz. Fascynuje mnie fakt, że wiatromierz w jednym kawałku przetrwał wywrotkę. Przecież tuż obok wyrwało małą, zgrabną lampę z mocowania, przestawiło saling, a wiatromierz jakby nigdy nic kręcił się nadal. Niestety okazało się że w środku jest trochę wilgoci, która już zżerała złącza, dlatego czasem działał czasem nie. W lampie padła dioda, ale mam pomysł jak ją naprawić.
Przeniosłem działająca baterie słoneczną (Victron 80W) na pałąk na rufie. Jest tam na elastycznym przegubie i można go odpowiednio ustawiać do słońca. Od tego momentu prądu jest sporo więcej. Elektronika jachtowa i ploter zaczęły pracować 24h na dobę. Do tej pory były włączane tylko okazjonalnie kilka – kilkanaście razy na dobę by skontrolować dane. Energii elektrycznej w słoneczne dni jest na tyle dużo że powinno dać się używać autopilota hydraulicznego przynajmniej w ciągu dnia. Na razie nie ma takiej potrzeby bo Puffin daje się ustawić samosterownie jak na razie na każdym kursie względem wiatru (również na pełnych!). Najtrudniejszy do uzyskania jest ostry baksztag. Maxus 22 pływa też samodzielnie pod genakerem i Code 0. Pływanie na autopilocie jest jednak szybsze szczególnie w zmiennych warunkach. Dobrze mieć w odwodzie taką opcje, szczególnie gdy będę bliżej brzegu.
Wiatru bardzo brakowało w tym tygodniu. Bywały okresu wielogodzinnego dryfowania. Niemożność postawienia pełnego grota jest bardzo dotkliwa. Brakuje i prędkości na każdym praktycznie kursie jak i ostrości na wiatr. Kąt martwy jest sporo większy niż zazwyczaj. Normalna żegluga bejdewindem zaczyna się od 5B. Z powodu zwichniętego skrzydła Puffina zapędziło nas trochę w kozi róg, prawie pod sam brzeg. A tu są mocne przeciwne prądy i wiatr najczęściej idealnie w dziób. Walczymy teraz o wydostanie się stąd.
Do wzmocnienia masztu dołożyłem jeszcze stalową belkę która normalnie jest podstawą dla szyny szotów grota. Trochę pokombinowałem z grotem i udaje się go stawiać na 3 refie. Ale dużo z tym zabawy. Muszą równocześnie operować fałem i marlinką którą jest nad salingiem. Zawsze się gdzieś o coś zahaczy. Niezbędne jest też wiosło którym wypycham do góry pętlę marlinki na maszcie bo zawsze zsunie się i nie pozwala wybrać fału. Poruszanie się po jachcie jest teraz bardzo trudne. Bom praktycznie leży na pokładzie. Żeby przejść czy zerknąć na zawietrzną trzeba się pod nim czołgać. A od kolumny masztu odchodzi w sumie dodatkowe 7 odciągów.
Robię też wielkie sprzątanie – suszenie wnętrza i wyposażenia. Przy okazji zrobiłem inwentaryzację zapasów i wyszło, że bez specjalnego oszczędzania jedzenia i wody jest na jakieś 200 dni. Czyli zgodnie z planem. Prawie codziennie gdzieś blisko mijam się z jakimś statkiem. Czasem widzę je naocznie, czasem tylko dzięki AIS.
Puffin stracił już swoje stado ptaszorów które go nie odstępowały przez całą żeglugę powyżej 40S. Teraz są za to ryby które płyną między płetwami sterowymi próbując podjadać te kilka żyjątek które doczepiły się do pawęży. A któregoś dnia gdy sprawdzałem jak to jest z tym sikaniem pod wiatr (bo ponoć teraz już mogę) zobaczyłem , że powoli, ale jednak doganiamy żółwia. Nie był duży i chyba to ośmieliło moje rybki do ataku. Naprawdę! Gdy tylko spojrzał tęsknym wzrokiem na dno Puffina rzuciły się na niego. Opędzał się niezdarnie od nich, a w końcu zaczął oddalać się w bok. A te skrzelowate karnie wróciły za rufę. O jedną gębę mniej do wykarmienia 🙂
Z bardzo ważnych spraw najistotniejsza jest chyba to, że wentylator w kabinie działa!:) I zepsuty duży solar umieściłem na rufie tak że mam tam teraz fajną leżankę 🙂 Wystarczy położyć tylko materac i mieć czas wolny. Kiedyś i to się znajdzie 🙂
Na liczniku:
22127 mil z średnia 4,7 węzła – 113 mil na dobę
„do celu” zrobione 20999 mil z średnią 4,5 węzła – 107 mil na dobę
Do mety jeszcze 5846 mil, zrobione 77,4% z zaplanowanej trasy
Do równika 2019 mil
Utwory tygodnia:
- The Keeper – Bonobo
Książki :
- Idiota – Fiodor Dostojewski
- Zapiski na pudełkach zapałek – Umberto Eco
- Drugie zapiski na pudełku zapałek ? Umberto Eco
Ominięte:
- Buenos Aires
Szymon, materiały ze strony www.zewoceanu.pl

