Dziewiąty tydzień
Mija kolejny tydzień z dość ciężkim „łykendem”. Może również dlatego robie coś czego chyba nigdy w samotnej żegludze nie robiłem. Również dlatego, że nie było mnie wczoraj i nie tylko wczoraj na koncercie w Kruklankach. Mam w uszach słuchawki.
Tydzień 9: 16.10-22.10 2017 r.
Mija kolejny tydzień z dość ciężkim „łykendem”. Może również dlatego robie coś czego chyba nigdy w samotnej żegludze nie robiłem. Również dlatego, że nie było mnie wczoraj i nie tylko wczoraj na koncercie w Kruklankach. Mam w uszach słuchawki. Wiadomo na Pufffinie muzyka to podstawa egzystencji. I zazwyczaj głośniki pracują cały czas, ale tu na południu niestety musze iść na kompromisy, a wszystko przez Leszka. „Cichego Leszka”. To nasze mocarne, hydrauliczne ramię autopilota. Pracuje fantastycznie i cichutko, ale jak większość mięśniaków potrafi zjeść. I pożera większość prądu produkowanego przez dwa solary. Niestety jest tu najczęściej pochmurno. No i przez Leszka cały tydzień byłem na muzycznym odwyku. Ale mamy niedzielę. A niedziela wiadomo, dzień śmiecia 🙂 No i nie tylko. Obowiązek, obowiązkiem jest, z rejsu musi być tekst. Przekonałem Puffina ze spętam mu lekko skrzydełka, Leszek dostanie wolne i trochę wolniej, samosterownie jedziemy dalej.
Akumulatory się ładują no i ta masa sprzętu: Inreach, Iridium Go, smartphone który go obsługuje, komputer bym mógł coś napisać. Nie mogę użyć głośników, a nowe słuchawki okazało się kompletnie izolują od otoczenia. Normalnie zawsze pod muzyką, w tle, były dźwięki żeglugi. Mam więc „Koniec Świata” na końcu świata, a nie w Kruklankach. Hmm, jeżeli coś się wypiep**y to przynajmniej miałem słońce na twarzy i muzykę w uszach 😉
A tu brzydko. W piątek w nocy sztorm się zaprezentował, przede wszystkim dużą falą. Na kilka godzin z soboty na niedzielę siadło do 6B, ale fala wciąż rosła. Tak do 5-6 metrów, ale największy problem to jej chaotyczność. Potrafi uderzyć z obu burt. A najgorsza jest wilgoć. Gdy przychodzi zimny wiatr to burty od wewnątrz zaczynają płynąć wodą. Kondensacja jest niesamowita. Wszystko co nie zostało szczelnie zapakowane jest mokre. Gdy odkładam sztormiak musze pamiętać żeby go zapinać, żeby strona wewnętrzna nie została na wierzchu bo od razu by zawilgła.
Za kilka dni na lewym trawersie powinny się znaleźć południowo afrykańskie przylądki. Najpierw słynny Dobrej Nadziei, zaraz po nim Igielny-najbardziej na południe wysunięty skrawek Afryki.
Utwory tygodnia:
- Twardy szum wody pod dnem gdy łódka wchodzi w ślizg na fali – unplugged, live on South Ocean
- Koniec Świata – Na moście w Sarajewie
Książki:
- Ursula K. Le Guin – Ziemiomorze. Grobowce Atuanu
- Ursula K. Le Guin – Ziemiomorze. Najdalszy brzeg
- Ursula K. Le Guin – Ziemiomorze. Tehanu
- Ursula K. Le Guin – Ziemiomorze. Opowieści z Ziemiomorza
- Ursula K. Le Guin – Ziemiomorze. Inny wiatr
- Tomasz Mann – Czardziejska góra tom I
Minięte:
- 40 równoleżnik południowy – czyli już Ryczące Czterdziestki, jadym Highway to Hell
Na liczniku:
7381 mil z średnią 4,8 węzła czyli 116 mil na dobę
„do celu” zrobione 6665 mil z średnią 4,4 węzła czyli 105 mil na dobę

