Dziennik pokładowy
200 dni rejsu
Na rejsowym liczniku stuknęło 200 dni w morzu. Po awarii masztu Szymon żegluje znacznie wolniej, ale mimo to nadal sukcesywnie przesuwa się do celu i ma do mety już niespełna 1/4 trasy.
Dwudziesty ósmy tydzień
To najsłabszy tydzień rejsu jeżeli chodzi o przebiegi. Ale za to bardzo roboczy i mam nadzieję, że praca zaprocentuje w następnych tygodniach.
Dwudziesty siódmy tydzień
Nikt nie uwierzy, ale ja naprawdę już w niedziele miałem napisaną cotygodniową relację. Zacząłem przygotowywać obiad i w międzyczasie miałem ją wysłać. Wstałem po czosnek. Jedna ręka na handrelingu, a druga sięga. Boczna fala… Machnęło… Tyłek pociągnęło i w coś trafił.
Dwudziesty szósty tydzień
Miałem pomysł żeby zakotwiczyć na Falklandach. Nie zmieniło by to statusu rejsu. Reguły dopuszczają kotwiczenie, ale oczywiście nie można schodzić na ląd ani otrzymywać wsparcia z zewnątrz. (więcej…)
Call of the Ocean – po 25 tygodniach (podsumowanie)
CALL OF THE OCEAN – sailing to break the record
Dwudziesty piąty tydzień
Używam tylko żagli przednich, najmniejszych. Baby foka oraz foka sztormowego razem lub pojedyńczo.
Przylądek Horn już za rufą Maxusa 22
W niedzielne popołudnie 4 lutego Szymon Kuczyński na malutkim jachcie „Atlantic Puffin” opłynął Przylądek Horn. Jak się później okazało, nie obyło się jednak bez problemów …
Tuż przed Hornem
Rejs Call of the Ocean trwa już ponad 160 dni. Pomimo, iż pogoda przestała być przewidywalna Szymon na Maxusie 22 zbliża się do trzeciego, głównego celu trasy – przylądka Horn.
Dwudziesty trzeci tydzień
Nieominięty: Sztorm. Koniec prawie 90 dni skutecznych uników. Tym razem dorwało i zabujało. Zabrakło 10 dni bym mógł się chwalić, że 40-50tki jadły mi z ręki, a góry lodowe to cieliły się na mój widok w kawałki odpowiednie do drinka.
Dwudziesty drugi tydzień
W końcu jest wszystko jak należy, podręcznikowo wręcz. Jest zimno (2-5C w kabinie), mokro (deszcz, śnieg, śnieg z deszczem) i wieje w tyłek.

